Przejdź do głównej zawartości

Praktyczne informacje o studiowaniu w Sheffield


Od maja zero postów. Tak właśnie wygląda moja sumienność. Ale wraz z końcem sesji jakoś tak właśnie bardziej chce się żyć. Wraz z tą zwiększoną motywacją – pierwsza porządna notka na blogu.




Temat w zasadzie narzucił mi się sam – dostawałam ostatnio sporo wiadomości od znajomych, z zapytaniem jak wyglądają moje studia za granicą. Żadnego czytelnika pewnie nie zdziwi, że uczę się w Wielkiej Brytanii, a dokładnie w Sheffield. W związku z powszechną znajomością języka angielskiego jest to jeden z najpopularniejszych krajów wybieranych przez osoby, które postanowiły studiować poza Polską. Myślę, że ta notka przyda się, tym bardziej że uniwersytety właśnie teraz wysyłają aplikantom oferty na studia i, jeśli nam się poszczęści i dostaniemy więcej niż 2, nadchodzi czas wyboru miejsca, gdzie chcemy się dostać. Przyda się też tym, którzy jeszcze nie mają pojęcia, że w ogóle chcą z Polski wyjechać.

Właściwie to zebrałam w tym wpisie wszystkie praktyczne informacje, które musiałam sama rozpracować, i których znajomość bardzo ułatwiłaby mi życie.

A, i kierunek moich studiów to biochemia, więc wiecie, macie przed sobą nerda. Na razie skupię się na moim wydziale, może wkrótce uda mi się coś więcej napisać, o tym, co robią humany, inżynierzy, ludzie studiujący języki albo jakieś architektury czy też biznesy.

Dlaczego w ogóle wyjeżdżać?

Kolega, kiedyś w rozmowie stwierdził, że aplikował tylko na Cambridge, bo jak ma płacić za studia to tylko u najlepszych. Jeśli się nie dostanie to wybiera Polskę. Dla mnie samej Oxford ani Cambridge nie były opcją, ponieważ myśl o studiach w Anglii przyszła mi dopiero pod koniec października klasy maturalnej, kiedy aplikacje na te uczelnie były już dawno zamknięte. Przez chwilę mnie to nawet bolało, że się spóźniłam, bo może nawet miałabym szansę. Też po przyjęciu do Sheffield, ale przed przyjazdem miałam wątpliwości. A co jeśli studia nie będą się za bardzo różniły od tych w Polsce? Sama myśl o zadłużeniu się na progu dorosłości na 9250 funtów też nie wydawała się kusząca. Ale postanowiłam zaryzykować.

A jednak studia to dużo więcej niż same ćwiczenia i wykłady! A studia za granicą już zwłaszcza! Wydaje mi się, że podczas pięciu miesięcy, które tu spędziłam zrobiłam największy postęp w moim życiu. Poznałam niesamowitych ludzi z każdego zakątka świata. Wśród mojej najbliższej paczki znajdują się ludzie z Grecji, Malezji, Rumunii, Indii, Niemiec, Polski i oczywiście Anglii :D. Do dalszych znajomych mogę zaliczyć Rosjan, Amerykanów (jułesej), Francuzów, kilka osób z Ameryki Południowej też się przewinęło. Oraz mnóstwo osób, o których nie mam pojęcia, skąd są, bo nigdy nie było okazji zapytać. To niesamowite jak wiele różnych sposobów na życie można mieć, jak wiele kultur tu się przeplata. Trudno się dziwić. W tym roku na 27000 studentów aż 7000 było z zagranicy. (Większość studentów zagranicznych podobno stanowią Chińczycy. Niestety mają na tyle śmieszną wymowę, że trudno mi się z nimi dogadać, wielu z nich też przebywa głównie w towarzystwie rodaków).

Poza tym uniwersytet oferuje świetne możliwości towarzyskie. Życie dość mocno skoncentrowane jest wokół Students’ Union, gdzie znajduje się przestrzeń z bufetami, kanapy i stoliki, gdzie możemy posiedzieć ze znajomymi w trakcie okienka, wiele biur instytucji uniwersyteckich, sklep, restauracja, kawiarnie, klub, gdzie odbywają się imprezy, i dwa bary, oraz moje ulubione miejsce – kino w całości prowadzone przez studentów, gdzie za najniższą cenę w mieście obejrzymy naprawdę szeroki repertuar filmów. Jest to też siedziba wielu innych societies. Znajdziecie tu coś dla każdego zainteresowania – painting society, anime, baking, medieval (tak, naparzają się mieczami!), trzy teatry, kilka orkiestr oraz chórów, societies zrzeszające ludzi z danego kraju albo danych religii, ugrupowania wspierające partie, miłośników każdego sportu organizujących treningi albo wycieczki. Wszystko. Zawsze znajdziecie tu ludzi, którym coś się chce.

Oczywiście poprawiły się też moje umiejętności niezwiązane bezpośrednio z nauką – naprawdę rozwinął się mój angielski, nauczyłam się rozróżniać kilka najbardziej podstawowych akcentów, ale przede wszystkim rozumieć je! Nawet nie wyobrażacie sobie jak bardzo różni się wymowa na północy! Bardzo pomogło mi to w całkowitym usamodzielnieniu się i ogarnianiu życia. Nawet gdyby nauka w Polsce wyglądała tak samo jak tutaj, gdybym miała wybierać jeszcze raz, przyjechałabym do Anglii.

No a co z tą nauką?

Rozpisałam się o życiu towarzyskim, ale skoro już chcesz jechać do Anglii to pewnie zależy Ci na czymś więcej niż tylko imprezach. Znowu mogę się wypowiedzieć tylko za siebie, ale to co od razu rzuca się w oczy – wykładowcy nie chcą Cię udupić. Jeśli masz pytania chętnie na nie odpowiedzą, wytłumaczą drugi raz, bo zależy im, żebyś umiał. Nie oznacza to, że nie są wymagający, wręcz przeciwnie, trzeba się uczyć, ale nikt nie rzuca kłód pod nogi.

Co było dla mnie ważne, to to, że w Sheffield prowadzi się naprawdę dużo badań naukowych, więc nasi wykładowcy często zawierają w swoich wykładach informacje z własnych doświadczeń i eksperymentów. Taka ilość badań powoduje też, że można próbować się zaangażować w coś więcej jeszcze na studiach i odbywać tak zwany placement, w trakcie którego po prostu pracujesz nad projektem w laboratorium.

Laby też są bardzo dobrze wyposażone, pracujemy na nowoczesnym sprzęcie i laborki odnoszą się bezpośrednio do wykładów, utrwalając lub rozwijając temat.

I to co dla mnie najważniejsze – faktycznie robię to, czego dotyczy mój kierunek. Moje przedmioty to biochemia, biologia molekularna, mikrobiologia i genetyka oraz zajęcia praktyczne w których skład wchodzą laboratoria oraz matematyka i statystyka dla biologów. Mam porównanie z inną osobą, która studiuje praktycznie ten sam kierunek, ale w Polsce i na razie jedne z rzeczy, które robili to: matematyka, chemia organiczna, chemia nieorganiczna i to uczone z takimi szczegółami, które nie mają realnego przełożenia na dalszą naukę. Ja wiem, że fajnie jest liczyć te całki (no dobrze, większość ludzi tak pewnie nie uważa), ale jeszcze lepiej jest się uczyć tego, co Cię interesuje.

W porządku, już wiesz, że chcesz jechać, może nawet wybrałeś te kilka wymarzonych uczelni. To teraz do roboty!

Aplikacja

Tutaj napiszę w dużym skrócie, bo na ten temat znajdziecie mnóstwo materiałów na stronach Elab oraz SmartProspects – dwóch fundacji, które zajmują się pomocą w aplikowaniu na studia zagraniczne. Ja aplikowałam z Elabem, znajomi ze SmartProspects, wszyscy mieliśmy przyjemne doświadczenia, więc wybór raczej zależy od waszych osobistych preferencji. Oni was przeprowadzą przez cały proces pomagając zebrać dokumenty czy doradzają, jak napisać personala.

Ogarnąć życie samemu

Dopiero, kiedy zakończył się proces aplikacyjny zaczyna się prawdziwa przygoda. Do tej pory mogłeś liczyć na sporo pomocy, a teraz zostajesz sam. Tylko, że właśnie nie. To, co odróżnia tutejsze uniwersytety to to, że naprawdę dbają o swojego studenta. Jasne, wszystko zależy od ciebie, ale w razie problemów, istnieje mnóstwo instytucji, które mogą pomóc. Mamy u nas biuro zajmujące się pomaganiem w wynajmie mieszkania (za darmo sprawdzą ci czy z twoją umową jest wszystko w porządku), Student Job Shop, który pomaga znaleźć pracę, Student Advice Centre i wiele innych. Przekaz prosty – szukajcie pomocy a jej znajdziecie.

Mieszkanie

Pierwsza i najbardziej podstawowa sprawa to znalezienie mieszkania. Większość studentów na pierwszym roku w Sheffield decyduje się na akademik. Jest to najbezpieczniejsza opcja, ponieważ wiele uniwerków gwarantuje miejsce w akademiku, jeśli o niego zaaplikujesz, więc wiesz, że nie zostaniesz na lodzie. To też dość łatwy sposób, żeby znaleźć pierwszych znajomych, z którymi będziesz chodził na imprezy podczas freshers week, kiedy nie masz jeszcze szansy na poznanie znajomych z kierunku. Niestety nie zawsze jest to opcja najtańsza. Z tego co się orientuję w akademikach w Sheffield znajdują się tylko jednoosobowe pokoje, co podwyższa cenę. Koszt w takim akademiku zaczyna się od dziewięćdziesięciu-paru funtów tygodniowo, ale może dochodzić też do 130, wszystko zależy od standardu. Przyznam, że pokoje moich znajomych, wyglądają tam naprawdę fajnie, więc jeśli nie ograniczają was fundusze, to będzie to najlepsza opcja. A, muszę jeszcze zaznaczyć, że w akademikach musisz każdorazowo płacić za pranie i suszenie ubrań, więc warto to sobie to doliczyć, kalkulując koszty mieszkania.

Akademik uczelniany nie brzmi zachęcająco? Pozostają jeszcze dwie opcje – akademik prywatny, który właściwie działa na tej samej zasadzie, co uczelniany, tylko może być trochę tańszy oraz znalezienie pokoju w „private accomodation” – wynajmujemy od agencji albo prywatnego landlorda.

Z mieszkaniem w mieście takim jak Sheffield może być teraz o tyle problem, że jest to miasto, w którym mieszczą się aż dwa spore uniwersytety. Większość ludzi po pierwszym roku nie mieszka już w akademikach, więc efekt jest taki, że sezon na poszukiwanie mieszkania zaczyna się już w listopadzie poprzedniego roku, a później rynek jest mocno przetrzebiony.

Kiedy przyjechałam w sierpniu do Sheffield nie miałam o tym zielonego pojęcia i nauczona polskim doświadczeniem, myślałam, że szczyt sezonu będzie we wrześniu, a ja na spokojnie sobie coś teraz znajdę. Niestety okazało się to być dużo trudniejsze i naprawdę cieszę się, że zdecydowałam się przyjechać, a nie wybierałam na podstawie zdjęć umieszczonych w ogłoszeniach. Agencje bardzo przerabiają zdjęcia, pokoje wydają się przestronniejsze, kuchnie czystsze, a łazienki bardziej zadbane. Znalezienie fajnego mieszkania w sierpniu jest możliwe, ale trzeba się trochę nachodzić. Jeszcze przed wyjazdem poumawiać się na kilka spotkań, a w trakcie pobytu trzymać rękę na pulsie i umawiać się na kolejne. Warto też dodać się do różnych uniwersyteckich grup na facebooku. Często się zdarza, że grupy, które podpisały umowy na mieszkanie w listopadzie rozpadają się, jakieś miejsce się zwalnia i ludzie na gwałt szukają współlokatora. Inne pomocne strony to http://www.rightmove.co.ukhttps://www.spareroom.co.uk/https://www.gumtree.com albo jeśli zostałeś przyjęty na uniwerek w Sheffield warto zajrzeć tu: https://www.smartmovesheffield.com.

Mi na szczęście udało się w końcu coś znaleźć, ale musiałam podnieść trochę swój próg cenowy. Na szczęście nauczona doświadczeniem mam już podpisaną umowę na tanie i ładne mieszkanie, w którym będę mieszkała ze znajomymi, więc same profity.

Otwarcie konta w banku

Konta studenckie! Możliwość uzyskania debetu, darmowy amazon prime przez rok albo darmowa rail card umożliwiająca tańsze przejazdy pociągami. Banki kuszą na różne sposoby, aby pozyskać klientów. Co z tego, skoro te wszystkie gratisy nie dla nas?

Podobno jeszcze kilka lat temu można było założyć student account, jeśli było się obcokrajowcem. Obecnie trzeba wykazać, że mieszkało się co najmniej przez trzy lata w Anglii jako tax resident, więc przynajmniej w moim przypadku taka opcja odpadała. Musimy się więc zadowolić zwyczajniejszymi kontami. W ofertach są International Student Account, przeznaczone specjalnie dla nas, ale które czasami bywają płatne, lub najzwyklejsze basic/classic bank account, bezpłatne konta na których trzymacie swoje pieniądze i tyle. Żadnych więcej fajerwerków, ale uważam, że na obecnym stadium życia wcale nie są potrzebne. Przed pójściem do banku warto sprawdzić, czy nie wiążą się z nimi jakieś ukryte koszty np. związane z przyjmowaniem zagranicznych przelewów. Jeśli będziecie polegać na przelewach z domu jako źródłu utrzymania, może być to ważnym czynnikiem przy podejmowaniu decyzji. Jednak jeśli będziecie dostawać pieniądze za pośrednictwem kantorów internetowych, to jest to sposób na ominięcie tych opłat, ponieważ kantory mają zazwyczaj konta w kraju docelowym. (Ale nie daję głowy, że jest tak absolutnie zawsze).

Do założenia konta potrzeba dowodu tożsamości – paszport albo zwykły dowód osobisty oraz proof of adress – umowa na mieszkanie, rachunki za media, umowa o pracę itd., dokumentów spełniających tę rolę jest wiele. Jeśli aplikujesz o konto studenckie będziesz potrzebować list od uniwerku, potwierdzający twój status studenta, ale uzyskanie go jest szybkie i proste. I to właściwie tyle, możesz iść i zakładać konto!

Ach, prawie zapomniałam, do formularzach banku potrzebujesz też podać angielski numer telefonu, więc dobrze się jest wcześniej zaopatrzyć w jakiś starter.

Ogólnie to, o czym trzeba pamiętać – nie bierzesz z bankiem ślubu. Przestaje ci odpowiadać jego oferta albo znajdujesz jakąś lepszą? Przeniesienie konta zajmuje siedem dni wraz ze wszystkimi opcjami takimi jak direct debit czy standing order. Proste? Proste.

Myślę, że to wszystkie kluczowe informacje, które będą przydatne na początku. W związku z tym, że postanowiłam się ogarnąć, mam nadzieję wstawić kolejną notkę, wkrótce. Przez wkrótce mam na myśli ten miesiąc a nie tą dekadę.

Piszcie koniecznie, jeśli interesują was jeszcze jakieś inne aspekty mieszkania w Sheffield. A może studiujecie na innej uczelni w Anglii? Jak bardzo to, co napisałam, pokrywa się z waszymi doświadczeniami?




Komentarze