Przejdź do głównej zawartości

#na czasie: strajki wykładowców





Chciałam wrzucić teraz inny post, ale ostatnio tyle się dzieje, że nie zdążyłam go jeszcze skończyć. Z resztą muszę napisać teraz o czymś ważniejszym – mianowicie o strajkach aktualnie odbywających się na uczelniach.

Na pewno nie jest to znany temat poza Anglią, często też w samej Anglii ludzie nie związani bezpośrednio ze szkolnictwem wyższym niekoniecznie orientują się w tym, co się dzieje.

W tym momencie trwa czwarty tydzień strajku. Najpierw wykładowcy strajkowali przez dwa dni, w następnym tygodniu trzy, w trzecim cztery, teraz strajkują przez cały roboczy tydzień. Ich celem jest strajkowanie przez 14 dni, jeśli nie uda się dojść do porozumienia.

Czemu odbywa się taka akcja? Wszystko rozchodzi się o emerytury. Mimo że mamy już marzec, cała sytuacja zaczęła się w listopadzie, kiedy Universities UK zaproponowało zmiany w obecnym systemie emerytalnym związane z deficytem, w którym aktualnie się znajduje. Ich pomysłem było wpłacanie obecnych składek na fundusze inwestycyjne, co oczywiście wiąże się ze sporym ryzykiem, a wysokość emerytur wynikałaby nie z ilości pieniędzy wpłaconych ze składek, a od sytuacji na rynku. UCU, czyli University and College Union pomysł się bardzo nie spodobał, ponieważ według różnych szacunków, efektem miałoby być obniżenie emerytur nawet o 10 tysięcy funtów rocznie.

Większością głosów przegłosowano przystąpienie związku do strajku, czego efekt mamy właśnie teraz.

Jak to wygląda z perspektywy Sheffield?

Przede wszystkim przed każdym budynkiem uniwersyteckim znajdują się pikiety z transparentami, gdzie wykładowcy stoją od ósmej do dwunastej. Część ma specjalnie przygotowane transparenty, inni trzymają standardowe plakaty od UCU. Niektóre pikiety śpiewają, tańczą, wykładowcy są różnie przebrani, inni po prostu stoją.


Plakaty rozmieszczone na kampusie

 Bardzo zaangażowane jest też Students’ Union, które jest niezależne od Uniwerku i organizuje wiece poparcia, odwiedza pikiety, na jego terenie odbywa się tak zwane „teach-out”, czyli wykłady dotyczące strajków, związków zawodowych, prawa ich obejmującego oraz wielu tematów pokrewnych, takich jak sytuacja w ich ochronie zdrowia – NHS, które też jest tragicznie niedofinansowane.

Students’ Union zorganizowało też w pierwszym tygodniu demonstrację, która skłoniła władze uniwersytetu do opublikowania listu otwartego do UKK, aby przystąpili do rozmów ze związkowcami. Z innych wydarzeń to marsz w dzień kobiet, który był też marszem wsparcia dla naszych wykładowców.

Wielu z nas odczuwa to różnie. U mnie na razie były odwołane tylko jedne laborki i ze dwa wykłady. Ogólnie na naszym wydziale dużo mniej osób strajkuje niż się tego spodziewałam. Niektórzy znajomi z innych wydziałów kompletnie nie mają zajęć, inni znowu mają wszystkie.

Co ja osobiście o tym sądzę?

Żałuję, że odbywa się strajk, ale uważam, że wykładowcy robią słuszną rzecz. I myślę, że sporo studentów tak uważa patrząc na ilość poparcia na demonstracjach. Sama uczestniczyłam w kilku i poczucie wspólnoty oraz wdzięczność ze strony wykładowców jest niesamowita. Bo oni też nie chcą strajkować, nie chcą stać tych godzin na zimnie (chociaż na szczęście się ociepla), ale jeśli tego nie zrobią nie mają co liczyć na bezpieczną przyszłość.


Hymn związków zawodowych, często śpiewany podczas manifestacji i pikiet.


Wczoraj zaproponowano ugodę, która miałaby by chwilowo zamrozić problem aż do 2020 roku, kiedy rozmowy miałyby zostać wznowione. Najpierw UCU przyjęła te warunki, potem jednak członkowie związku odrzucili ten pomysł.

Obecnie mówi się też o 14 dniach strajku w trakcie sesji egzaminacyjnej. Wolałabym, żeby do tego nie doszło, ale może sama groźba wystarczy aby UUK spełniła żądania związkowców.

Następny post mam nadzieję, że będzie w bardziej pozytywnym tonie.

Więcej info:


Komentarze